Forum Indie Rock & Stuff Strona Główna Indie Rock & Stuff
towarzystwo wzajemnej adoracji pod przykrywką forum ambitnej muzyki popularnej
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Brian Eno
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Indie Rock & Stuff Strona Główna -> Rule, Britannia!
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
matinee
freethinker


Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 8507
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: the poetry society

PostWysłany: Wto 0:20, 20 Mar 2007    Temat postu:

Czyli troche na zasadzie 'poproszę la kotlet' z francuskiego:]

Jeśli chodzi o tła, to Stereolab i Cocteau Twins są najlepszym rozwiązaniem, choć akuart dziś podczas nauki łaciny bardzo miło sluchało się Before and After Science, ze szczególnym uwzględnieniem Julie with... i By This River.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marquee Moon
the man who would be king


Dołączył: 07 Sty 2007
Posty: 1332
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 0:35, 20 Mar 2007    Temat postu:

O, Stereolab i Cocteau Twins to jest coś, z czym powinnam się bliżej zapoznać. Jakieś sugestie?

Z nauką i muzyką mam dziwnie - to znaczy, jak coś na przykład wynotowuję z podrecznika to luz, może sobie lecieć nawet Dead Kennedys, a i tak jestem skupiona. A jak coś tylko czytam (szczególnie coś, na co nie mam ochoty), no to mnie wszystko rozprasza, zwlaszcza fenomenalna muzyka.

No, ale Julie With albo Energy Fools the Magician są dobre do takiego wychilloutowania się.

Hmm, a King's Lead Hat jest ponoć dedykowane Talking Heads. Zresztą to anagram tej nazwy. Ponoć Eno lubi takie zabawy, np Brian Eno - One Brain. Coś tam jeszcze powymyślał, ale nie pamiętam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
matinee
freethinker


Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 8507
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: the poetry society

PostWysłany: Wto 0:59, 20 Mar 2007    Temat postu:

Mądrzejsi ode mnie się już wypowiedzieli w temacie Stereolab odnośnie kolejności poznawania płyt.
I wypowiedz, jak się okazuje również Konrada, z tematu o CT:
"Cocteau Twins!! Muszę powiedzieć, że zawsze byłem zakręcony na ich punkcie!! mam wszystkie wydawnictwa, włącznie z EPkami (które tak Frazer z kolegami cenili ). Najwspanialsze rzeczy jakie wydali to dla mnie: hmmm, tutaj będzę długo wymieniał
-Love's Easy tear EP (a konkretnie "Those Eyes That Mouth")
-Aikea Guinea EP
-Peppermint Pig EP (tytułowy numer!!)
-Treasure LP (całość)
-Tiny Dynamine EP (numer "Pink Orange Red")
-Milk & Kisses LP (całość)
-Heaven Or Las Vegas LP (numer "Cherry Coloured Funk", "Fifty-Fifty Clown")
i wiele wiele innych...
I wypowiedź, również Konrada jak się okazuje, na temat Cocteau Twins:
"Cocteau Twins!! Muszę powiedzieć, że zawsze byłem zakręcony na ich punkcie!! mam wszystkie wydawnictwa, włącznie z EPkami (które tak Frazer z kolegami cenili ). Najwspanialsze rzeczy jakie wydali to dla mnie: hmmm, tutaj będzę długo wymieniał
-Love's Easy tear EP (a konkretnie "Those Eyes That Mouth")
-Aikea Guinea EP
-Peppermint Pig EP (tytułowy numer!!)
-Treasure LP (całość)
-Tiny Dynamine EP (numer "Pink Orange Red")
-Milk & Kisses LP (całość)
-Heaven Or Las Vegas LP (numer "Cherry Coloured Funk", "Fifty-Fifty Clown")
i wiele wiele innych..."


A to każdy tak chyba ma, bez chęci do czytania nawet krzywo ułożone książki na półce rozpraszają, a co dopiero mówić o muzyce, którą się lubi.


Ładne to z tym One Brain, nie powiem;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marquee Moon
the man who would be king


Dołączył: 07 Sty 2007
Posty: 1332
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 1:07, 20 Mar 2007    Temat postu:

Dobra, to zaczynam od Treasure, bo wydano ją w roku, w którym się urodziłam. Zobaczymy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marquee Moon
the man who would be king


Dołączył: 07 Sty 2007
Posty: 1332
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 22:57, 21 Mar 2007    Temat postu:

Tak sobie dzisiaj słuchałam Here Come The Warm Jets i mnie naszła refleksja, że Eno tą płytą wyrobił sobie żółte papiery. Ten album jest pomylony, co on tam wyprawia.

Leci sobie dosyć spokojne On Some Faraway Beach, a potem nagle uderza odjechany pulsujący Blank Frank z tym dziwnym wokalem, plus te zgrzyty i masa bliżej niezidentyfikowanych dźwięków. I tak przez cały album. Albo ta parodia (?) wokalu Bryana Ferry'ego w The Paw Paw Negro Blowtorch, a że rozstali się w nienajlepszej atmosferze, to to dosyć złośliwie wygląda. A na prawie sam koniec zostawił Some Of Them Are Old, który brzmi jak The Beach Boys z czasów Pet Sounds, tylko, że na ostrym kwasie.

Zważając na fakt, iż chwilę przed tym debiutanckim solowym albumem wydał z Frippem krążek No Pussyfooting utrzymany w całkowicie innym tonie (muzyka wyłącznie instrumentalna, spokojna, ale przeszywana tą niepokojącą gitarą Frippa), to naprawdę nie wiadomo było co myśleć o tym gościu. A jeśli dodać jeszcze do tego image Eno... Po Here Come The Warm Jets mógł w zasadzie nagrywać wszystko, bo do szuflady żadnej nie przystawał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
matinee
freethinker


Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 8507
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: the poetry society

PostWysłany: Sob 12:31, 24 Mar 2007    Temat postu:

Podłoże powstania tej płyty swoją drogą, ale dzwięki, które na niej wydaje są trudne do przebicia. Włączyłam ją sobie uzupełniając notatki, że akurat wspólokatorka była w mieszkaniu, siłą rzeczy została zmuszona do wysłuchania... jej mina była bardziej niż dziwna przy kilku utworach, to chyba jednak nie jej klimaty Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marquee Moon
the man who would be king


Dołączył: 07 Sty 2007
Posty: 1332
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 18:15, 24 Mar 2007    Temat postu:

Bo to jednak trzeba mieć chyba trochę niepoukładane w głowie, żeby tego słuchać. W moich kategoriach myślenia o świecie to zdecydowanie określenie z tych pozytywnych. Razz

Fajne miny mieli kiedyś ludzie na jakiejś imprezie, jak poleciało Velvet Underground. Taka konsternacja zapanowała. Muzyka to, kurwa, czy co?
Trzeba teraz z Eno spróbować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
matinee
freethinker


Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 8507
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: the poetry society

PostWysłany: Sob 22:00, 24 Mar 2007    Temat postu:

Mhm, czyli mam niepoukładane w głowie, to dobra wiadmość.

Uważaj żeby nie opuścili imprezy ze zdegustowaną miną.
Chooociaż na imprezach niekoniecznie tanecznych mógłby się sprawdzić, nawet wśród ludzi mających poukładane w głowie;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SztukaSpadania
the man who came to stay


Dołączył: 30 Sie 2008
Posty: 113
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 14:11, 30 Sie 2008    Temat postu:

Nie lubię ambientu. Nie lubię twórczości Eno. Ale szanuje go za wkład w "Viva la Vida or Death and All His Friends" Coldplay.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lady
amoureuse de Paname


Dołączył: 02 Paź 2005
Posty: 14176
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Paname

PostWysłany: Sob 14:34, 30 Sie 2008    Temat postu:

Lepiej szanować go za wpływ na twórczość Bowiego czy U2.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomano
użydkownik


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 2618
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: zza krzaka

PostWysłany: Sob 14:35, 30 Sie 2008    Temat postu:

Linz napisał:
Lepiej szanować go za wpływ na twórczość Bowiego czy U2.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciumok
członek rady nadzorczej


Dołączył: 16 Gru 2006
Posty: 8075
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:05, 30 Sie 2008    Temat postu:

tomano napisał:
Linz napisał:
Lepiej szanować go za wpływ na twórczość Bowiego czy U2.


I ja się podpisuję, ale ucinam to U2. Szanować za Bowiego!

A za Coldplay też, choć oczywiście mniej. Zwłaszcza z dystansu czasowego, kiedy mogę tę płytę oceniać trochę bardziej na chłodno.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SztukaSpadania
the man who came to stay


Dołączył: 30 Sie 2008
Posty: 113
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:05, 30 Sie 2008    Temat postu:

Nie trawię U2 i Bowiego również nie ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
x
rock 'n' rollin' bitch for you


Dołączył: 05 Sty 2007
Posty: 1682
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:13, 30 Sie 2008    Temat postu:

lol.
loł.
low.


Ostatnio zmieniony przez x dnia Sob 15:13, 30 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ciumok
członek rady nadzorczej


Dołączył: 16 Gru 2006
Posty: 8075
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:14, 30 Sie 2008    Temat postu:

Bowie miał długi, wieśniacki okres więc jestem w stanie to zrozumieć, a sam U2 nie trawię.

Tylko, że jak posłuchać starego Bowiego to można mu wybaczyć wszystko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Indie Rock & Stuff Strona Główna -> Rule, Britannia! Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin